Nowości, Poradniki

JAK ROZPOZNAĆ PODRÓBKĘ

Zapraszam do nowego wpisu, wejdź proszę, usiądź bądź połóż się, jeśli wolisz, po prostu czuj się jak u siebie. Śmiało, o tak… tak wygodnie? Cudownie. A teraz powiem ci, jak rozpoznawać podróbki.

Nie zostaniesz w tym mistrzem, przykro mi, ale nie. Nie po lekturze krótkiego poradnika. Po nim tylko przestaniesz łykać byle fejki, które kuszą znaczkiem albo marketingowym nazwiskiem. Poznasz kilka istotnych objawów, które mogą pojawić się na ciele lumpa podczas przeglądu. Czytaj uważnie i patrz uważnie.

Już na początku muszę poczęstować cię przykrą i bolesną prawdą. Otóż większość markowych ubrań, wiszących w lumpeksach, to podróbki. Fejki, podjebki, bękarcie dzieci chciwości i strojenia się w pióra kogoś innego. Szrot z materiałów o beznadziejnej jakości, którego jedyną kartą przetargową jest logo, albo nadruk z modowym zaklęciem – nazwą brandu.

Bo o co w ogóle chodzi w podróbkach?

Powiem wprost: ludzie, których nie stać na drogie ubrania, kupują podróbki, aby pokazać innym ludziom, że jest inaczej. „Popatrz na mnie, zobacz na co mogę sobie pozwolić! Na co mnie stać”! Otóż… tak nie do końca. Bo jak mawiał Król Sedesów: „przyjaciela oszukasz, mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz”. Nawet jeśli będziesz mieć na sobie t-shirt z wszystkimi nazwami luksusowych brandów, kupiony na targu od złotoustego handlarza podróbek, nie zmieni to miejsca, w którym mieszkasz, samochodu którym jeździsz, ani liczby zer w twojej wypłacie. Życia nie oszukasz.

To dlaczego ludzie kupują podróbki, skoro życia nie oszukasz? Bo to działa. Ludzi oszukasz. Oni się nabiorą. I nie ma ich za co winić, przecież nie zaglądną ci za kark, nie wyciągną metki, nie zrobią zdjęcia i nie wrzucą na lumpawkę z prośbą o legit check. Wezmą za prawdziwe to, co zobaczą. Chyba, że bardzo kontrastujesz poziomem życia z noszoną marką i raczej nie kupiłeś tej Balenczjagi na Rue SaintHonoré.

Czytałem kiedyś o eksperymencie przeprowadzonym w jednym z centrów handlowych. Dwie grupy ankieterów – jedna w odzieniu zwyklackim, druga w krzykliwie markowym – wyruszyły zbierać odpowiedzi od przypadkowych ludzi. Kto przyniósł więcej ankiet? Nosiciele znaczków. Nie podam ci źródła do tego badania, bo nie chce mi się szukać w notatkach, pamiętam, że gdzieś o tym czytałem, więc traktuj to raczej jako dowód anegdotyczny, ot historię z tych usłyszanych przy piwie czy na grillu.

Przejdźmy jednak do rzeczy. Bo rzeczy są w tym wszystkim najważniejsze, nie metki, nie logo, ani nazwiska i nazwy. Najważniejszy jest:

STAN OGÓLNY

Prosta matma: aby wytworzyć produkt lepszej jakości trzeba kupić droższy materiał i więcej zapłacić dobrej szwaczce. To dlatego produkty marek premium mogą posłużyć dłużej i później pojawiają się na nich efekty zużycia. Klientowi płacącemu za koszulę tysiąc złotych nie można zaproponować taniej azjatyckiej bawełny zszytej nićmi, które zaczną gubić fason po kilku praniach. Drogie marki muszą zaoferować produkty lepsze jakościowo.

Dlatego rzuć okiem, gdy już wyłowisz z lumpa mareczkę, na stan ogólny badanego. Czy jest porozciągany, powycierany, wyblakły, czy okulkowany? To może być pierwsze ostrzeżenie przed fejkiem. Zaserwuj badanemu pełen przegląd. Przeskanuj wzrokiem, zaglądnij w newralgiczne zakamarki, szukaj zastygłych pod pachami żółtych plam potu, przetarć na kołnierzykach i w kroku, prześwietl przody – to potencjalny śliniak, objedź uważnie brzegi materiału i kanty. Sprawdź kieszenie, czy nie mają przebitych worków. Guziki – czy solidnie przyszyte. Pod dobrym światłem sprawdź kolory badanego, bo może wyblakł albo pofarbował. Zerknij z dystansu, czy lump nie ma czasem wady postawy, wykoślawionego kroju, bądź całkiem zgubionego. Na koniec musisz już tylko ocenić, czy to zmierzch jego fejkowej sławy, czy może ten oryginał jeszcze posłuży.

Podsumowując: zły stan badanego lumpa podnosi prawdopodobieństwo wystąpienia fejka. Bo fejki żyją krócej.

LOGO

Logo to potęga. Ileż zdziałać może w głowie człowieka takie maleństwo. Na przykład ten krokodylek. Niepozorny, klasycznie zastygły w bezruchu z rozwartą paszczą i wytrzeszczonymi oczami, a przecież działa. Hipnotyzuje, szepcze do ucha w gadzim języku: „kup, wiesz jak dobrze jest mnie nosić, no dalej… musisz to poczuć”. Albo ten facet na koniu. Cholera, możesz nigdy nawet nie siedzieć na koniu, ale na Ralphie wieziesz się z dumą. Mylisz to z tym-no-krykietem, bo polo to wiadomo że polskie, jak polocockta, sieć Polo, disco-polo i picipolo. A jak polo, to nie amerykańskie, a wiadomo, że Lauren amerykański. Dlatego chcesz go mieć.

Ale wcześniej sprawdź, czy nie fejk. Zajrzyj w logo i poznaj prawdę. Marki zdają sobie sprawę z potęgi logo. Przykładają do logo dużą uwagę, a logo do wielu produktów. Staranny haft to znak rozpoznawczy markowego logo. W tym akapicie używam właśnie po raz szósty słowa logo. Bo jest ważnym objawem fejkozy. Zwróć na niego uwagę. Tani, szybko naszyty, rozlazły, rozmyty niech zapali w twojej głowie czerwoną lampkę.

Przecież to właśnie nosić będziesz na piersi, na ramieniu, nadgarstku, nad pupą czy pod szyją. Albo na czole.

METKA WEWNĘTRZNA

Wiele fejków w mojej dotychczasowej praktyce diagnozowałem tylko na podstawie metki wewnętrznej. Nieraz wystarczył jeden rzut oka i już wiedziałem, z czym mam do czynienia. Dlatego ani mi się waż pominąć tego elementu podczas diagnozy.

Metka wewnętrzna to równie ważna wizytówka marki, co ta na karku. W wielu współczesnych znaleźć możemy hologramy potwierdzające autentyczność, czy kody QR, które przenoszą nas na stronę producenta z informacjami na temat produktu. Potrafią przypominać małą książeczkę z instrukcją w wielu językach świata. Szukaj jej na szwach bocznych, zwykle tam przebywają, choć mogą też ukrywać się wewnątrz kieszeni.

Poza podstawowymi informacjami dotyczącymi składu i sposobu konserwacji metka wewnętrzna zawiera nieraz numer seryjny, rok produkcji oraz kraj pochodzenia – istotny przy diagnozowaniu fejkozy. Który bowiem producent podróbek robiłby je we Włoszech, Francji, Anglii czy USA? Zwykle trzepie się je masowo w krajach z tanią siłą roboczą: Turcji, Chinach, Maroko czy Bangladeszu.

Prosta, lakoniczna metka wewnętrzna, tania i łatwa w produkcji, z przekazem tak uniwersalnym, że można by ją doszyć do niemal wszystkiego – nie jest zwiastunem oryginalności. To dowód kolejnej oszczędności, którą znalazł producent podróbek. Jeśli widzisz taką metkę wewnątrz Ralpha, Tommy’iego, Karla, Calvina czy kogo tam jeszcze, najpewniej masz do czynienia z podróbką.

Szukaj więc pieniędzy włożonych w zaprojektowanie, wyprodukowanie i wszycie metki wewnętrznej. Marki premium nie żałują na to grosza. Producenci fejków jadą po taniości. Z pomocą przyjdzie ci również internet. Na grupach dyskusyjnych i forach można znaleźć zdjęcia metek z produktów oryginalnych i z podróbek. Porównaj z nimi tę trzymaną właśnie w rękach i wyciągnij wnioski.

SZWY

Szwy to ukryte piękno ubrań. Po nich widać, ile ludzkiej pracy zostało włożone w uszycie. Czy była to misterna krawiecka robota, czy taśmowa szybkoróbka, aby jako tako, nikt z tego strzelać nie będzie i byle do fajrantu. Co wolisz nosić? Pamiętaj, że szwy decydują o trwałości ubrania, utrzymują w ryzach fason, są również bliskim sąsiadem twojego ciała.

Dlatego uważnie im się przyjrzyj. Odwróć lumpa na drugą stronę i sprawdź, jak go złożono w całość. Podobnie jak materiał, szwy są wyznacznikiem inwestycji poniesionej przez producenta. Nie chodzi tylko o jakość użytych nici, ilość wkłuć igły na centymetr, ale o zastosowane rozwiązania. Niektóre szwy wymagają większego nakładu pracy i czasu szwaczki, co podnosi koszt produkcji, a są takie, które powstaną tylko dzięki specjalnej maszynie. Zgrabny overlock, misterny ścieg łańcuszkowy to wyznaczniki dobrego odszycia.

Zdaj się na własną ocenę. Przejrzyj szwy i odpowiedz sobie na pytanie: czy to wygląda dobrze? Równo, symetrycznie i solidnie. Chyba nie chcesz, żeby pewnego niepięknego dnia, podczas pracy, czy wypadu na miasto, jakiś szew-sabotażysta poddał się i odpuścił. Kto będzie wtedy trzymał twoje szmaty w ryzach? Ręce?

PODSUMOWANIE

Krótko: nie kupuj podróbek. Nie musisz nikomu nic udowadniać. Życia nie oszukasz. Możesz oszukać siebie, ale czy warto? Nie daj się zwieść znaczkom. Sprawdź materiał, staranność wykonania logo, przeczytaj metkę wewnętrzną i przyjrzyj się szwom. I nie oczekuj od siebie zbyt wiele. Czasem zdarzy ci się łyknąć fejka. Niektóre podróbki to mistrzowie udawania. Potrafią zwieść nawet najlepszych.

A jeśli znalazłeś/aś w swojej szafie jakiegoś fejka… nie rozpaczaj. Nie panikuj. Jeśli to nosisz, jeśli lubisz, jeśli fejk wygląda dobrze i jest w dobrym stanie, ciesz się nim nadal. Nie skazuj go na śmietnik tylko dlatego, że wystrychnął cię na dudka. Sam noszę takiego fejka. I wiesz co? I nic. Korona mi z dupy nie spadła.

KONIEC

Masz pytanie? Masz coś do dodania? A może uważasz, że plotę androny, farmazony? Wyrzuć to i wrzuć w komentarz.

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Doro
Doro
4 miesięcy temu

Hej co to za marka?

IMG_4254.jpeg
Paulina
Paulina
2 miesięcy temu

Hej byłeś może w Stambule jak nie to polecam tam porównywać, oni robią takie podróby że ciężko coś wyszukać metki szycia certyfikaty wszystko masz i niektóre marki pojedynczych ubrań londuja w oryginalnych sklepach.
Oczywiście musisz trochę pochodzić poszukać oni często mają te rzeczy gdzieś w piwnicach więc musi ci ktoś zaufać żeby Ci pokazał. Jak weszłam do kilku takich piwnic to myślę sobie wow teraz to już w ogóle nie wiem co jest oryginał a co nie. Jedynie te bardzo drogie marki Louis vuitton, Gucci, etc, może tam się coś doszukasz

Last edited 2 miesięcy temu by Paulina